5 1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 Rating 5.00 (11 Votes)

Dlaczego warto współpracować z autoryzowanym sprzedawcą.

 

Nadszedł czas na kolejny artykuł dotyczący życia serwisu Bilt Polska. Zatytułowałem go „Policyjna zagadka”. Nie będzie on tak śmieszny jak poprzednie opisywane w tym dziale zdarzenia, (bo przecież nie tylko śmiesznymi sytuacjami będę się tutaj z Wami dzielił), ale jest bardzo ciekawy, a co więcej pozwoli Wam przekonać się o profesjonalności usług firmy Bilt Polska.

 

 

Wydarzenie miało miejsce kilka dobrych lat temu. W siedzibie naszego serwisu zadzwonił telefon, który miałem okazję odebrać. W słuchawce usłyszałem głos pana, który przedstawił się jako śledczy policji danego posterunku. W pierwszym momencie przeszedł mnie dreszcz strachu i zacząłem się zastanawiać co złego zrobiłem...z zamyślenia wyrwał mnie głos śledczego, który jak się okazało chciał uzyskać ode mnie pomoc. Mogłem odetchnąć... Kiedy szybko zebrałem myśli zaczęły docierać do mnie słowa tego pana. Dowiedziałem się, że Policja rozbiła dziuplę, w której znalazła masę sprzętu elektronicznego, w którym między innymi znalazła się kserokopiarka. Pomyślałem: ”Ale co ja mogę mieć z tym wspólnego oprócz tego, że kserokopiarki to bliski mi temat”...

 

            W ostateczności okazało się, że łączy mnie z tą sprawą więcej niż mogłoby mi się w pierwszej chwili wydawać. Na owej kserokopiarce była przyklejona firmowa naklejka serwisu Bilt Polska, na której widniał numer telefonu do mojej skromnej osoby. Złodzieje byli na tyle mało inteligentni, że nie zatarli żadnych śladów i tak też policjanci trafili do nas. Śledczy powiedział, że znaleźli sprzęt, ale w żaden sposób nie mogą namierzyć właściciela tych urządzeń, gdyż jeszcze nie wszystkie zgłoszenia do nich dotarły a poza tym od razu po zlokalizowaniu sprzętu zadzwonili do mnie jako pierwszego punktu zaczepienia. Pan poprosił mnie o przyjazd na Komendę Policji w celu obejrzenia urządzenia, gdyż miał nadzieję, że skoro go serwisowałem być może coś zaświta w mej głowie i przypomnę sobie do kogo może ono należeć. Stwierdziłem, że skoro jest to prośba a nie wezwanie to postaram się pomóc.

 

Ustaliliśmy, że przyjadę następnego dnia, gdy zrobię najważniejsze rzeczy w serwisie. Zgodnie z umową nazajutrz udałem się na Komendę Policji a dokładnie do jej magazynu. Na własne oczy przekonałem się, że jest on faktycznie wypełniony różnymi sprzętami. Można było szybko się zorientować, że owy sprzęt nie pochodzi z prywatnego mieszkania a z jakiejś instytucji, gdyż była tam kserokopiarka, drukarki i komputery, po prostu wiele rzeczy znanych z biur. Pan zaprowadził mnie do omawianej wcześniej kserokopiarki, obejrzałem ją i oczywiście od razu potwierdziłem, że była ona pod naszą opieką serwisową. Oprócz tego skojarzyłem, który z klientów może jej w tej chwili rozpaczliwie poszukiwać, ale tego jeszcze nie powiedziałem na głos, gdyż nie miałem 100% pewności. W tym momencie pojawia się wątek profesjonalnego podejścia naszego serwisu do klientów. O co chodzi...?

 

W naszej firmie od zawsze prowadzimy pełną statystykę urządzeń, które serwisujemy. Polega to na spisywaniu modelu, numeru seryjnego oraz licznika każdego urządzenia. Jest to odnotowywane przy każdej płatnej usłudze po to, aby klient zawsze miał wgląd w pełną historię napraw urządzenia. Taką historię urządzenia można porównać do karty choroby pacjenta u lekarza. Naszymi pacjentami są kserokopiarki (i znowu pojawia się wątek lekarski – w poprzednim artykule coś wspominałem o weterynarzu? A może ja pominąłem się z powołaniem...).

 

Wracając do wątku...

Kiedy miałem już numer seryjny urządzenia i w głowie przypuszczenia o tym, kto jest właścicielem sprzętu, wykonałem telefon do firmy, aby reszta załogi sprawdziła owy numer w naszym systemie komputerowym. Jak się okazało potwierdziło się moje przypuszczenie i teraz już ze 100% pewnością odpowiedziałem panu, iż sprzęt ten należy do jednej z pobliskich szkół. Pan ze zdziwieniem zapytał mnie jakim cudem tak szybko zdołałem to ustalić. W odpowiedzi przedstawiłem mu politykę działania firmy Bilt Polska oraz panujące w niej zwyczaje. Pan śledczy był bardzo zaskoczony i stwierdził, że nigdy by nie przypuszczał, ze firma, która serwisuje drukarki czy też kopiarki może w tak dokładny i wnikliwy sposób prowadzić swoje statystyki i rejestry. Jego zaskoczenie było tym większe, iż nie dostał jeszcze zgłoszenia o tym, ze szkoła o której mówię została okradziona. W celu potwierdzenia tego faktu zaprosił mnie do swojego biura i wykonał dwa telefony w tej sprawie. Oczywiście okazało się, że szkoła została okradziona poprzedniej nocy przez co informacja ta nie zdążyła jeszcze dotrzeć do tegoż pana. Policja niezwłocznie poinformowała panią dyrektor szkoły o tym, że dzięki firmie Bilt Polska sprawa zostanie znacznie przyspieszona i odzyska ona swój sprzęt zdecydowanie szybciej niż miałoby to miejsce, gdyby śledztwo toczyło się normalnym trybem.

 

Dzięki naszej skrupulatności mogliśmy przysłużyć się i Policji i klientowi. Za szybką reakcję i doprowadzenie śledztwa do końca dostaliśmy oficjalne podziękowania a nasza współpraca z klientem układa się pomyślnie do dnia dzisiejszego. Gdyby w przyszłości miały miejsce podobne sytuacje na pewno nie odmówimy pomocy.

 

Cała ta historia pokazuje, że warto korzystać z profesjonalnego serwisu kserokopiarek, w którym pracownicy w sposób rzetelny wykonują swoje obowiązki, gdyż może się to okazać kluczowe w najmniej oczekiwanych sytuacjach, czego przykład mogliśmy poznać w dzisiejszej odsłonie „Życia serwisanta”.

 

To na dzisiaj tyle. Starym zwyczajem zapraszam do śledzenia kolejnych artykułów.

 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież